Ogród Strefa Mamy

Balkon po mojemu

Piękne ogrody, piękne mieszkania, piękne balkony… Na Instagramie wszystko jest piękne i skandynawskie – zaczynam zastanawiać się czy jestem jedną z nielicznych osób w Polsce, które mieszkają w 35-letnim bloku z wielkiej płyty?

Płyta, nie płyta, gdy słońce wychodzi i mój balkon zamienia się w patelnię, a dwójka dzieci, chce na dwór, podczas gdy dwór nie pozwala przez tropikalny klimat na żadną aktywność, czas pomyśleć o urządzeniu balkonu w sposób ułatwiający przetrwanie.

Balkony w wielkiej płycie nagrzewają się dość szybko, terakota na podłodze topi kocyk i klapki, a  zabudowy wszelkiej maści np. szybami, powodują, że możesz śmiało pomyśleć o hodowli bananowców. Co więc robi matka? Matce załącza się McGyver.

Mój wewnętrzny McGyver szybko wpadł na pomysł ostudzenia podłoża – TRAWA! Sztuczna trawa! Tak! To jest to… Szukam wiec miarki, co łatwe nie jest, ale determinacja włącza we mnie szósty zmysł i mam, mierzę. Odpalam Allegro, znajduje trawę zamawiam. Podłoga jest – dziecinki moje kochane już nie poparzą sobie stópek.

No dobrze, ale trawa nie rozwiązuje problemu zagrożenia udarem… Przydałoby się, żeby coś zarosło balkon robiąc altankę… Nic nie rośnie w jeden dzień. Przekopuję więc Allegro i wpisuje hasło „szybkorosnące pnącza” i natrafiam na absolutny hit! Harmonijka z kijków opleciona sztucznym pluszczem – idealna osłona, po której w przyszłości może piąć się coś niesztucznego, a jednocześnie tanie i łatwe w montażu, przewiewne i jest na stanie u sprzedawcy sztuk 3! Biorę!

Tylko teraz nasuwa się pytanie jak to wszystko razem spiąć, żeby mieć altankę i nie musieć wołać spawacza, który „uspawa” nam stelaż… Wiercenie w ścianach elewacji w blokach powinno być zgłoszone, mieć pozwolenia, odpada. Nie będę biegać do spółdzielni. ALE…. w łazience skorzystałam z dobrodziejstwa „mebli teleskopowych” – tj. opartych konstrukcyjnie na rurce ze sprężynami, która rozsuwa się i rozpiera między ścianami – czy są takie rurki rozpierające bez półek na wysokość ponad dwóch metrów? Otóż SĄ! Nazywa się to DRĄŻEK ROZPOROWY do zabezpieczania ładunku w np.tirach. Jest stopka, jest zabezpieczenie – 3-ci rok wszystko trzyma się tzw.przysłowiowej kupy. W skrzynce mojego mężczyzny wygrzebałam trytytki tj.opaski zaciskowe, więc mam już wszytko.

Po kilku latach, moja konstrukcja nadal istnieje i nadal korzystamy z dobrodziejstw pomysłu zdeterminowanej matki. Dzieci mają swój mini ogród w bloku, a projekt ewoluował o donicę w rogu i żywe pnącza. Po jakimś czasie pojawił się również elektryczny grill i nowe pomysły na obiadki i późne kolacje.

Pomysł zmontowany na szybko, na Instagramie może furory nie zrobi, ale o ile jest chłodniej i zieleniej. Instalacja śmiało przyjmie świąteczne lampki w zimie – w lecie wieczory umilą wam lampki led na baterię słoneczną – my mamy np.kolorowe ważki, dzieci są zachwycone! Grunt to sobie radzić w szarej rzeczywistości i wraz z bliskimi uczynić ją kolorową!

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*