Strefa Mamy

Punkt widzenia PRZED i PO urodzeniu dziecka.

Kochani rodzice, spotkaliście się pewnie nie raz z sytuacją, kiedy najlepszymi doradcami okazują się być wasi znajomi, którzy dzieci nie mają. Wszystko jest dla nich wówczas proste, dziecko w ich mniemaniu tresuje się jak psa, śpi i robi kupkę na komendę, je tylko brokuły i kocha wegańską kuchnię. Bezcenna okazuje się być wasza mina, kiedy zaczyna dodatkowo doradzać wam babcia, która „rodziła w polu, dziecko zawijała w koc i szła dalej sadzić ziemniaki”.

Jakież to były piękne czasy, kiedy wracając z pracy jedynym naszym zmartwieniem było nasze kolacyjne menu, dylemat „na rower czy na rolki” albo „pakuje się i jadę do matki pod miasto”.

Posiadacze dzieci doskonale wiedzą, że pierwsze dziecko bezpowrotnie ten okres z naszego życia eliminuje, drugie ten stan jedynie pogłębia, a trzecie podobno jest wybawieniem, bo chowa się samo… Sam niestety robi się bałagan, cellulit i odrost na głowie, ponieważ dystans do fryzjera czy na siłownię rośnie wprost proporcjonalnie skali naszego braku snu, z każdym dniem coraz bardziej…
Młody człowiek kieruje się w swoim życiu głównie wygodą, w większości przypadków szuka strefy komfortu i bezpieczeństwa, od tego z założenia powinni być rodzice, by to poczucie pogłębiać i by młodzież czuła, że każdy czyn niesie za sobą konsekwencje.

Co w chwili, kiedy sami przejmujemy tą rolę? Otóż następuje ARMAGEDON! Oto kilka przykładów przed i po:
PRZED: „Jak będę miała swoje dzieci to będą jadły przy stole, wtedy kiedy będą miały obiad”
PO: „Niech zje chociaż drożdżówkę, żeby mu żołądek zaczął pracować”
PRZED: „Rany! Jaka rozhisteryzowana matka! Cicho i cicho, moje dziecko będzie zasypiało w hałasie”
PO: „Jak ten pies sąsiadów jeszcze raz rozedrze się na balkonie, to się do nich przysięgam przespaceruję!”
PRZED: ”Muzyka za głośna? Jest weekend 24! No bez przesady, młodzież się musi wyszaleć”
PO: „Dzwonię po straż miejską! 2 godziny bujałam ząbkującego niemowlaka, aż mi kręgosłup w d… wszedł!”
PRZED: „Ale czad! 20 motocykli piłuje na trasie i pali gumę! Też sobie kiedyś kupię motocykl!”
PO: „Mordercy! Wariaci! Niech do lasu jadą, a nie mi pod oknem! Trzeci raz dziecko mi obudzili!”

Jak widać światopogląd oraz punkt widzenia, zależy od czasu urodzenia… Jak to się dzieje, że zaczyna nam wiele rzeczy przeszkadzać dopiero PO urodzeniu dziecka? Dlatego między innymi, że jak powiedział mój serdeczny znajomy – „człowiek może mówić o przespanej nocy, kiedy pośpi minimum 8 godzin na dobę…” Parsknęłam mu śmiechem do słuchawki, informując, że 8 godzin przy dwójce maleńkich dzieci, to ja sypiam może w ciągu 3 dób.. Usłyszałam, ze kampanie antykoncepcyjne przy tym co usłyszał są za cienkie i że nigdy dzieci mieć nie będzie! Klasycznie w takiej chwili zaczynasz bronić macierzyństwa, tłumacząc, że to tak na początku, później będzie lepiej… Ciszej…

Jedno wiem na pewno – kiedy po dwóch godzinach batalii z kąpielą „ocyyy nieeeee, włosyyy nie moooccccc”, usypianiem dzieci, a w rezultacie siebie… Kiedy orientujesz się, że budzisz się zwinięta w chińskie 8 obok swojego ludzkiego szczenięcia, zdajesz sobie sprawę, że za nic w życiu być tego nie oddała! Wyczołgujesz się wówczas z bolącym kręgosłupem i wyschniętymi w oczach soczewkami kontaktowymi najciszej jak potrafisz i myślisz sobie „Jak słodko śpi… Chcę głaskać, tulić…” Dopadają wyrzuty sumienia „może byłam za surowa, może zbyt stanowcza, to w sumie dziecko…”
To jest właśnie ta chwila, kiedy niedoświadczone matki wpadają w tą pułapkę, a te doświadczone uciekają gdzie pieprz rośnie. Nie przejmujcie się jednak, wasze maleństwo obudzi się zapewne jeszcze kilka razy tej nocy, będzie chciało pić, siku, smoczek, albo po prostu tulić, zdążycie się jeszcze przekonać, że wszystko robicie najlepiej jak tylko potraficie!

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*