Strefa Mamy

Dziadkowie – dobro narodowe!

Większość młodzieży role dziadków w swoim życiu kojarzy ze świętami, słodyczami, rozpieszczaniem i całą masą prezentów. Wszystko to oczywiście towarzyszyło niezadowolonym spojrzeniom naszych rodziców oraz naburmuszoną miną i krzykami „Mamo! Ile cukru!” „Tato to już piąty samochodzik w tym tygodniu, on wcale nie jest grzeczny!”

Jakież następuje zdziwienie, gdy my sami korzystający do tej pory z dobrodziejstwa zwanego  dziadkami, wchodzimy w buty naszych rodziców i decydujemy się nam dziecko. Bolesne zderzenie z rzeczywistością, która okazuje się wcale nie być usłana cukierkami i ściekającym po ścianach karmelem, wywołuje w nas wyrzuty sumienia. Przypominamy sobie czas, kiedy to w komitywie z dziadkami, za plecami naszych rodziców, gryzło się lizaki pod stołem – a przecież rodzice krzyczeli NIE GRYŹ! ZĘBY! SZKLIWO!

Te piękne czasy młodych cukierkowych buntowników minęły. Nie wiedzieć kiedy zamieniliśmy się z naszymi rodzicami rolami i nagle wszystko się rozsypało!

Pamiętacie te czasy, kiedy rodzice wywozili nas na działkę do dziadków, albo po prostu na obiad do babuni? Zastanawialiście się wówczas, gdzie znikają nasi rodzice? Zapewne lądowali tam gdzie my teraz – szybkie sprzątanie domu, zakupy z siatami w zębach, czasem fryzjer, ale to już wersja de lux, przeważnie raczej małe strzyżonko grzywki, bo gdy rękodzieło nam nie idzie, pewne rzeczy powinien wykonać profesjonalista.


Z pokolenia na pokolenie na nasze szczęście moda na planowania wakacji i wyjazdów z dziadkami nie przemija. Zawsze stęsknieni za wnukami, chętni by się nimi zająć, dają młodym rodzicom czas na odsapnięcie. Taką mamy przynajmniej nadzieję…

Co jeżeli jednak dziadkowie w ostatniej chwili wycofują się z wyjazdu, a wy macie rozplanowane wszystkie atrakcje świata – bez dzieci oczywiście?

Dzieje się wówczas to, co młodzi rodzice nazywają apokalipsą. Wyjazd – urlop przeradza się w ciężką orkę, sklepy z zabawkami, watą cukrową i lodami napastnikami koczującymi na wasz spokój psychiczny, balony, piłki i zabawki trenują z kolei waszą wytrzymałość na ultradźwięki wydawane przez wasze potomstwo przy każdej próbie odmówienia.
Jak sobie radzić? Nie da się, trzeba zacisnąć zęby i wypracować system. Bardzo przydatna okazuje się elektroniczna niania – wówczas jeżeli dzieci śpią w pokoju, macie krótka smycz, by udać się po szybki posiłek i zjeść przed pokojem. Posiadacze dzieci wiedzą jak wygląda posiłek z dziećmi w terenie… Nie wygląda i przeważnie kończy się awanturą między młodymi rodzicami.

Nie wiem jak nasi rodzice radzili sobie z nami, ale dla mnie osobiście wyjazd z dziećmi to ciągłe myślenie o pakowaniu, o paracetamolu na wszelki wypadek, żelu na ząbkowanie, słoiczkach, ubrankach, kremikach, ulubionym transformersie 4-latka syna, smoczkach roczniaka, oraz oczywiście podstawowe dylematy – katarek do glutów, nebulizator, zapas soli fizjologicznej, kremu na poparzenia itd. Jestem spocona na samą myśl pisząc to, a jeszcze nigdzie nie wyjechałam! Z biegiem czasu nasze walizki przynajmniej hipotetycznie powinny tracić na pojemności, niestety wymagania naszych dzieci się zmieniają i mam wrażenie, ze stają się jeszcze bardziej kosztowne niż torby pełne pieluch i smoczków.

Kiedyś na studiach podczas zajęć usłyszałam taką opinię, iż kobieta wyposażona jest w hormon, który aktywuje się chwilę po porodzie, by zapomniała o bólu, inaczej kobiety nie decydowałyby się na kolejne dziecko. Najwyraźniej natura nie przewidziała, że człowiek oprócz porodu, skomplikuje sobie życie jeszcze bardziej wymyślając wakacje z dziećmi. Na to ratunku już nie ma, trzeba przetrwać, robić zdjęcia i postarać się odnaleźć w zmęczeniu odrobinę promieni słońca.

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*