Bez kategorii

Businesswoman, czyli kobieta pracująca.

Przygotowaliśmy dla Was wywiad z prawdziwą kobietą sukcesu, która za chwilę będzie mamą. Kim jest, jak wygląda jej praca i jak wyobraża sobie swoje życie zawodowe po urodzeniu dziecka? W poniższym artykule dowiecie się, jak wygląda praca prawdziwej businesswoman, będącej Prezesem zarządu firmy ATJ LINGWSTA, specjalizującej się w organizowaniu wyjazdów językowych na całym świecie, współpracującej z wieloma szkołami międzynarodowymi. Więcej informacji na temat firmy znajdziecie tutaj : http://www.lingwista.com.pl/ 

Pani Monika jest wszechstronnie wykształconą kobietą, odpowiedzialną w firmie za sprzedaż takich produktów jak zagraniczne obozy, kursy językowe, wczasy w przeróżnych zakątkach świata.
Zapraszamy!

Jak wygląda przykładowy dzień Pani pracy?

Moja praca tak naprawdę każdego dnia jest inna. Nasze biuro przygotowuje oferty wyjazdowe różnego typu na całym świecie. Współpracujemy z międzynarodowymi szkołami językowymi, w różnych krajach, np. szkołą w Anglii, która organizuje kursy na miejscu dla obcokrajowców, którzy przyjeżdżają z różnych zakątków świata. Współpracujemy ze szkołami, które już znamy lub wyjeżdżamy na różne konferencje międzynarodowe, gdzie mamy możliwość poznania nowych szkół, nowych propozycji. Co jest ekscytujące to to, że możliwości jest na prawdę wiele – można np. uczyć się języka angielskiego na słonecznej Malcie, ale też w USA, Kanadzie, RPA czy w Tajlandii! Oczywiście mamy oferty też dla osób uczących się innych języków jak francuski, hiszpański, czy nawet japoński i arabski. Tak naprawdę moja praca zmienia się w zależności od pory roku. Na jesieni skupiamy się nad produkcją, czyli selekcją szkół, ofert na przyszły rok. Tworzymy katalogi dla klientów, w zależności od ich wieku i upodobań. Teraz pracujemy nad katalogiem na rok 2019. Analizujemy, które oferty w tym roku miały sukces i je ponawiamy, ale również szukamy nowych, niszowych propozycji według rozmów z klientami – według ich sugestii, wymagać, zainteresowań. Przykładowo, na przyszły rok planujemy nową ofertę – obóz językowy na Hawajach. Natomiast teraz jest okres bardziej rozliczeniowy. Przychodzi podsumowanie sezonu letniego, podliczenie wszelakich kosztów, sprawdzenie satysfakcji klientów. Na przełomie listopada i grudnia zaczynamy promocję nowych wyjazdów na kolejny rok, a od Stycznia sprzedaż nowych ofert. Oczywiście, na bieżąco przygotowujemy oferty pod klientów, według ich indywidualnych potrzeb.

Skąd wziął się pomysł na prowadzenie takiego biznesu?

Pracuję w firmie rodzinnej. Założycielem była moja babcia, później mama kontynuowała biznes, teraz też i ja. W tym roku obchodzimy 60-lecie stworzenia marki. Na początku, była sama szkoła językowa. Dopiero po około 30 latach nastąpił podział na sektor szkoleniowy i właśnie biuro podróży. Teraz jesteśmy oddzielnymi firmami, ale mamy wspólną historię. Z tego więc powodu, wyjazdy zagraniczne z nauką języka znam od dziecka. Już będąc w szkole podstawowej jeździłam po świecie. Mama wysyłała mnie na różnego typu wyjazdy językowe. Najpierw byłam uczestnikiem, wraz z latami i doświadczeniem zmieniłam się w opiekuna na takich wyjazdach, w międzyczasie moja mama stworzyła międzynarodową szkołę językową na Cyprze, gdzie byłam koordynatorem przez kilka lat, a teraz, po ukończeniu studiów – skończyłam Nauczanie języka obcego w Polsce i Zarządzanie sektorem turystycznym we Francji – jestem tu, gdzie jestem.

Czy często zdarza się, że dzieci są wysyłane na takie wyjazdy wbrew ich upodobaniom, bo rodzic chce „utwardzić charakter” dziecka? Czy jednak dzieci lubią poznawać obce kraje i obcych ludzi?

Zdarzają się sytuację, gdzie o wyjeździe decyduje sam rodzic. Jak to w życiu, dziecko chce jedno a rodzic drugie. Jednak taki zagraniczny obóz językowy ma dużo walorów. Zajęcia językowe są trochę inaczej organizowane, w bardziej komunikatywny sposób i mają inny charakter, niż w typowej Polskiej szkole, o czym szybko przekonują się uczestnicy. Zdarza się, ze rodzic wysyła dziecko, które nie chce jechać, ale po chwili taki uczestnik zdaje sobie sprawę z tego, że jest tu całkiem inaczej, niż sobie wyobrażał. Finalnie, takie dziecko jest zadowolone. Bardzo mały procent uczestników jeździ z osobą towarzyszącą – przeważnie dzieci, jak i dorośli, jeżdżą w pojedynkę, więc poznają wiele różnych osób z innych krajów – nie są „ograniczone”, nie trzymają się tej jednej swojej osoby z Polski, tylko są otwarte na nowe relacje z każdym innym dzieckiem. Zajęcia prowadzone są tak, by w jak największym stopniu zaciekawić uczestnika, by nie siedzieć przykładowo tylko nad gramatyką, ale rozwijać przede wszystkim umiejętności komunikatywne. Po południu dzieciaki mają zaplanowane zwiedzanie, gry i zabawy integracyjne – to trochę takie kolonie czy obozy z domieszką międzynarodową, gdzie wszystko odbywa się w języku obcym. Ale jednak większość osób chce z własnej woli brać udział w takiej przygodzie. Część osób jedzie po raz pierwszy, część osób jest naszymi stałymi klientami i podróżuje regularnie, zdarza się nawet, że ta sama grupka dzieciaków jedzie po raz trzeci czy czwarty w to samo miejsce, bo tak im się podobało wcześniej i wcześniej.

Jaki jest minimalny i maksymalny czas trwania takiej podróży?

Większość takich obozów ma sens, jeśli trwają minimum 2 tygodnie – i takie wyjazdy wybiera największa liczba osób. Cena za dwa tygodnie wynosi od 5000 do 7000 złotych. Bardzo mało osób wybiera dłuższe, czy krótsze wyjazdy. Ale oczywiście z nami wszystko jest możliwe. Staramy się dopasować do każdej kieszeni naszego klienta. Minimalna długość to jeden tydzień – koszt takiego wyjazdu waha się od 2700 do 3000 złotych. Jeżeli chodzi o maksimum, nie mamy górnych granic. Dzieci wyjeżdżają w okresie wakacyjnym, więc u nich najdłuższe wyjazdy mogą trwać 2 miesiące, jednak najczęściej wolą wybierać różnorodność, czyli 2 tygodnie powiedzmy na Malcie, kolejne 2 tygodnie w Hiszpanii, kolejne gdzieś indziej. Dorośli czasami wyjeżdżają na 3 miesiące, ale mamy też zapytania nawet i na pół roku, czy rok. Jednak najczęściej wybieraną ofertą wśród dzieci jak i dorosłych są wyjazdy 2 tygodniowe.

A czy są jakieś kryteria dotyczące wieku?

Nasze oferty kierowane są do dzieci już od trzeciego roku życia oraz do osób dorosłych w każdym wieku – bez górnej granicy. Dzieci od 3 do 7 roku życia jadą z rodzicem przeważnie – dla takich osób mamy programy zwane „Parent&Child”, gdzie rodzic ma wiele możliwości – może sam uczęszczać na zajęcia (oczywiście w swojej grupie wiekowej), podczas gdy maluch jest pod fachową opieką na zajęciach dla dzieci, lub też może w tym czasie zwiedzać, odpoczywać, relaksować się i robić co mu się podoba. Później dzieci mogą jeździć w grupie z opiekunem, przykładowe oferty dla dzieci z opiekunami to : od 7 roku życia do Anglii, od 8 roku życia na Maltę, od 10 roku życia na Cypr – ofert jest wiele, w zależności od szkoły i destynacji. Najstarsza młodzież, dla której proponujemy wyjazd z opiekunem to 18-21 lat. Choć jest też możliwość, by dziecko jechało samo – bez rodzica i opiekuna, jeżeli rodzic chce na tyle usamodzielnić malucha. Wtedy szkoła odbiera dziecko prosto z rąk linii lotniczych. Są również oferty dla jeszcze młodszych dzieci – poniżej 3 roku życia, ale są to już oferty bardziej typu „Babysitting”, aniżeli zajęcia językowe. Wszystko jest dostosowane do wieku danej osoby.

A czy jest Pani w stanie powiedzieć nam, ile czasu potrzebuje osoba początkująca, by nauczyć się „poruszania” w sposób minimalny w danym języku?

Hmm, oczywiście nasze oferty są dla osób na każdym poziomie zaawansowania. Mamy oferty dla osób początkujących jak i dla osób na wysokim poziomie władania danym językiem. Taki minimalny czas, gdzie człowiek może nauczyć się czegoś na tego typu wyjeździe, to właśnie 2 tygodnie. Osoba początkująca na pewno w trakcie tego czasu wróci już z jakimiś elementami języka obcego, liźnie już trochę języka. Jednak muszę przyznać, że bardzo rzadko zdarzają nam się klienci, którzy są całkowicie zieloni w tej kwestii. Przeważnie są to osoby, które mają już jakiś zasób słownictwa. Często są to również osoby, które mają już poziom mocno zaawansowany, ale mają tzw. blokadę podczas komunikacji – wzorowo czytają w danym języku i wszystko rozumieją, jednakże, gdy trzeba dogadać się w sklepie, na ulicy, czy w restauracji, nagle nie wiedzą co mówić. Takie wyjazdy są wtedy idealnym sposobem na odblokowanie się. Poziom danego uczestnika sprawdzany jest przed wyjazdem bądź pierwszego dnia w szkole, za pomocą testu. Wyniki testu wykazują, ile uczestnik potrafi i dzięki temu można go przydzielić do adekwatnej grupy. Mamy na przykład wyjazdy dla dzieci z bardzo wysokim poziomem, gdzie nacisk nie jest już kładziony na typową naukę gramatyki czy też ogólnie naukę, a raczej na obcowanie przez cały dzień z obcokrajowcami – na przykład na takich wyjazdach, dzieci polskie przez cały dzień bawią się z rówieśnikami z Anglii. Podczas zabawy, ćwiczeń, zwiedzania, dzieci te non stop komunikują się z rówieśnikami w obcym języku. To bardzo rozwija kompetencje komunikatywne u dziecka, a to jest chyba najważniejsze.

Czy często jest tak, że dziecko ma problem z odnalezieniem się w grupie, wśród innych rówieśników, których w końcu nie zna?

Owszem, co roku zdarzają się takie sytuacje. Mieliśmy na przykład dziecko, które było troszkę nieśmiałe, wolało słuchać muzyki na słuchawkach, niż poznawać towarzystwo. W takich sytuacjach ważną rolę odgrywa właśnie opiekun, który stara się to dziecko otwierać na innych ludzi, na inne, obce dotychczas sytuacje. Przeważnie kończy się to tak, że po kilku dniach, dziecko ma już kilku zaprzyjaźnionych kolegów.

Czy może nam Pani zdradzić jakąś najciekawsze, najmilsze wspomnienie z takiej podróży?

Tych sytuacji jest tak wiele, że ciężko mi teraz opisać jedną, szczególną. Ale pamiętam, jak 2 lata temu byłam właśnie opiekunem grupy w Los Angeles, z którą zresztą bardzo się zżyłam. Pamiętam, że gdy wróciliśmy do Warszawy, na lotnisku zostałam przywitana przez rodziców tych dzieci wieloma prezentami, kwiatami, czekoladkami, podziękowaniami za opiekę nad ich dziećmi. To bardzo miłe i zostaje w pamięci na zawsze. Cudowne jest też to, że po takiej wspólnej podróży dzieci często utrzymują z nami kontakt przez długi, długi czas – pamiętają o nas, widać, że chcą utrzymywać z nami relacje, że na prawdę się do nas przywiązali.

Pani teraz mieszka we Francji. Jak to się stało, że tam Pani zamieszkała?

Moja historia rozpoczęła się tak, że właśnie tak jak wspominałam, wcześniej wyjeżdżałam na takie wyjazdy językowe. Gdy skończyłam 1 liceum, tydzień przed rozpoczęciem kolejnej klasy moja mama oznajmiła mi, że jadę na rok do Francji… Byłam w szoku, bo po francusku umiałam tylko liczyć do 10. No ale pomyślałam, że to niezła przygoda, więc czemu nie. Gdy wróciłam do Polski, jeszcze bardziej zagłębiłam się w tym języku. Pisałam maturę z francuskiego, później poszłam na studia związane z francuskim. Gdy byłam opiekunem na jednym z wyjazdów, poznałam swojego teraźniejszego męża, francuza. Tak więc się to zaczęło 🙂
Teraz właśnie mieszkamy tu razem i niedługo urodzi nam się dziecko.

A no właśnie, niech mi Pani powie, jak wyobraża sobie Pani życie zawodowe za te kilka tygodni, gdy pojawi się dziecko? Czy planuje Pani odpocząć od pracy przez rok czy dwa lub więcej, czy też czuje Pani, że szybko wróci do pracy?

Jestem raczej typem pracoholika, więc niestety przeczuwam, że prędko wrócę do pracy. Oczywiście chcę poświęcić się dziecku i tak się stanie, ale postaram się również znaleźć czas dla drugiego dziecka – mojej pracy 🙂

Pani Monika jest wzorem dla niejednej kobiety. Trzymamy kciuki za Panią Monikę w jej kolejnym, nowym etapie życia – macierzyństwo.

Koniecznie zajrzyjcie : http://www.lingwista.com.pl/ 

 

 

 

Napisz komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*